wtorek, 21 czerwca 2016

JAK TO ZE MNĄ BYŁO? MOJA "FIT" PRZYGODA




Cześć!

Cieszę się, że znalazłaś chwilę dla mnie. Mam nadzieję, że to co napiszę pozwoli zrozumieć dlaczego mam takie podejście do życia, a nie inne. Myślę, że będzie to dobry post na początek, poznamy się lepiej! :)

Ale przejdźmy do sedna. Przedstawię Ci część mojej przygody związanej ze "zdrowym stylem życia". Nie przedłużając, zacznijmy

Po raz pierwszy zaczęłam się odchudzać kiedy miałam 13 lat... Powinnam wtedy myśleć o nauce, szkole, zabawie na przerwach i wszystkim oprócz tego. Oprócz szukania w sobie tego, co najgorsze. Owszem, może nie byłam najchudszym dzieckiem, ale nie miałam nadwagi! Jak każda dziewczynka, która wchodzi w okres dojrzewania, zaczęłam nabierać kształtów tu i ówdzie. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Poniekąd było to spowodowane dojrzewaniem, a poniekąd jedzeniem najlepszego na świecie kinder bueno. Do tej pory uważam, że jest najlepszy :P.

A czemu ciężko mi było sobie z tym poradzić? Kiedy miałam niecałe 11 lat zmarła moja mama. I nie, nie traktuję tego jako wytłumaczenia moich błędów. Odeszła kiedy taka dziewczynka najbardziej jej potrzebuje. Brakowało mi wsparcia i zapewniania, że jestem najpiękniejsza na świecie. Ale co z tatą, pewnie zapytasz? Mam najwspanialszego tatę na świecie! Ale wiesz jakie są relacje młodej, zrozpaczonej i niezrozumianej dziewczynki z tatą, którą opuściła mama, a ona nie mogła się z tym pogodzić? No właśnie.

Zaczęłam się doszukiwać wszystkiego co złe we mnie, obwiniać się za wszystko. Nie było to odchudzanie oczywiście z głową, bo co takie dziecko zagubione mogło o tym wiedzieć. Miałam w domu orbitrek i to on był moją jedyną aktywnością fizyczną. postanowiłam sobie, że będę jadła dwa posiłki dziennie. Pierwszy o 7:00 - przed szkołą, a drugi o 14:-15:00 - po powrocie do domu. I tyle. Tak, też w to nie wierzę, jak wytrzymywałam do rana? Na śniadanie jadłam 4 tosty z żółtym serem i keczupem. Na obiad były naleśniki (skład: pszenna mąka, jajka, mleko, cukier) z dżemem truskawkowym lub z twarożkiem ze śmietaną i cukrem. Smażone oczywiście na rzepaku. 
Orbitrek na początku raz dziennie po 10 minut, po jakimś czasie dorzuciłam drugą sesję trwającą również 10 minut. I owszem schudłam, bo do tej pory nie robiłam nic innego, a jadłam 4-5 takich posiłków, jak teraz 2. Więc kalorie poszły z grubej rury, a co :) 


Zdjęcie sprzed kilku dobrych lat. Jadłam normalnie, wszystko. Prowadziłam aktywny tryb życia. Nie liczyłam nic, jak widać da się dobrze wyglądać bez spiny niepotrzebnej.


Później był przestój i po kilku latach znowu coś mi nie pasowało (wyglądałam jak na zdjęciu powyżej). Szłam ulicą z moim chłopakiem (który wytrzymał ze mną do tej pory :P) i stwierdziłam, że muszę coś zrobić. Popłakałam się i wróciłam do domu. To było przed samą maturą, jakbym miała mało rzeczy na głowie. Tym razem orbitrek zdechł, wykończyłam go :P. Pewnego razu jeździłam na nim i się zbuntował. Czyżby jakiś znak z nieba? :-) Ale ja się nie poddałam i poleciałam do lasu biegać. Zresztą bardzo zdenerwowana, bo jak on mógł odmówić mi posłuszeństwa?!

Bieganie mnie nie wciągnęło. Próbowałam wracać kilka razy, ale nie. To nie dla mnie. Jedynie interwały wrzucam do mojego teraźniejszego planu treningowego od czasu do czasu, na podkręcenie metabolizmu.

Ale wtedy padło na Panią Ch. Tym razem plan był taki: śniadanie - 8:00 (co do minuty trzymałam się godzin), trening (najczęściej "Killer" lub "Skalpel wyzwanie"), 11:30 - II śniadanie, 14:00 - obiad i 17:00 - kolacja. Jako że były to moje najdłuższe wakacje w życiu, wykorzystałam je na maxa... 




Czerwiec! Ciągle jestem gruba!
Czerwiec i grubas 2!


Na śniadanie od poniedziałku do piątku jadłam 3 łyżki owsianki, 1/2 szklanki mleka 0,5%, 1/3 banana, 1/2 jabłka i cynamon. Drugie to zazwyczaj był jogurt z owocami albo same owoce. Obiad - zupa krem (około 200-300 kcal...) lub makaron z warzywami od święta. Kolacja - dwie kromki chleba z serem pleśniowym, sałatą lodową i pomidorem. Taka "różnorodna" dieta..
W czerwcu ważyłam już około 45 kg (zdjęcie powyżej), ale to i tak było dla mnie za dużo! Kontynuowałam moje odchudzanie przez resztę wakacji. Zasady bez zmian, no może jeszcze bardziej rygorystyczne.
Wyglądałam jak... patyk. Moja najniższa waga to 38 kg (nie posiadam zdjęcia, nie muszę chyba mówić dlaczego). A ja dalej uważałam, że jestem gruba, że coś jest nie tak. To siedzi w psychice. Miałam wtedy dość sporo problemów w życiu prywatnym. Przez to całe odchudzanie rozpadł się mój związek (na szczęście teraz już wróciliśmy do siebie). Popsuły się moje relacje z rodziną, mimo że wszyscy chcieli dla mnie dobrze! Tata cały czas o mnie walczył. Jednak jestem takim typem człowieka (mam po tacie :P), że jak coś mi się mówi, zwraca uwagę - wpadam w szał. Od razu się denerwuję, naskakuję na drugą osobę i nie potrafię przyznać się do błędu. Doszło więc do tego, że rodzina bała się odezwać do mnie, widząc jednocześnie jak cierpię i zatracam się w tym wszystkim... 

Nie mam pojęcia co mnie ogarnęło. Był moment kiedy przyjechał do mnie tata i przemówił do mnie takimi słowami, które do mnie trafiły. Naprawdę. Nie chce pisać co to było, bo to już zbyt prywatne.
Przestawiła mi się jakaś klepka w głowie i zaczęłam myśleć trochę inaczej. Ale nie do końca... Nie wiem czy później było gorzej czy lepiej. Dalej zmagam się ze skutkami mojego postępowania. Napiszę o tym w kolejnym poście, jak również o kompulsywnym objadaniu się, o tym jak przytyłam, o zaniku miesiączki i jeszcze pewnie coś mi wpadnie, co warto napisać. Może (mam nadzieję!!!) chociaż jedną osobę przestrzegę przed tym, co sama przeszłam. Nie życzę tego nikomu, choć wszystko robiłam na własne życzenie...


Październik, początek studiów. Dalej coś nie tak.
Eh... Cieszyłam się... Spójrzcie na włosy.

Koniecznie dajcie znać co myślicie. Czekam na Wasze komentarze i to, o czym chcielibyście przeczytać w kolejnych postach! :)
Ściskam mocno! :*



x

46 komentarzy:

  1. Bardzo mądry wpis, i już się nie mogę doczekać następnych !
    P.S. Chcesz przestrzec kogoś przed tym co sama przeszłaś a i tak człowiek uczy się tylko na swoich błędach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Dziś/jutro kolejny wpis :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę <3 Dziś/jutro pojawi się nowy post :)

      Usuń
  3. Chętnie poczytam o tych napadach objadania się! Poruszająca historia, cieszę się, że jest progress - bądź z siebie dumna Kochana! Jesteś wspaniałą motywacją, bardzo inspirującą! Ja niestety również zmagałam (właściwie to czasem nadal mam z tym problemy) z tą złą stroną odchudzania... Musimy być silne i dawać radę! Bo jak nie my, to kto?! ❤️
    Auuussie :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej niestety dziewczyn ma z tym problem i zaburzenia z tym związane... :( Masz rację! Damy radę <3

      Usuń
  4. Czytałam że łzami w oczach, bo sama przeszłam przez coś podobnego. Mam nadzieję, że u Ciebie będzie co raz lepiej, bo tak naprawdę to całe życie później się człowiek siebie uczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym, żeby już było wszystko ok. Wszystkiego dobrego! :*

      Usuń
  5. Moja psychika jest obecnie na Twoim początkowym etapie problemów z odżywianiem i najzabawniejsze, ze zdaje sobie z tego sprawe. Na poczatku chciałam mieć tylko 6 z przodu na wadze, brakowało 5 kilo, teraz juz prawie jestem przy 60, czyli 15 kg w 3 miesiące na 3 posiłkach dziennie i siłowni - efekt: brak okresu, badania krwi super. Zatracam sie w tych kg i boje sie zacząć jeść więcej, bo nie chce wrócić do etapu sprzed 3 miesięcy, ale jeszcze bardziej nie chce żeby moj nowy styl zycia odbił sie na moim zdrowiu. Czekam zatem na więcej wpisów ku przestrodze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zaczynało się niepozornie, a później chciałam więcej i więcej... Trzymam kciuki za Ciebie, żebyś z tego wyszła!

      Usuń
  6. Napisz proszę o kompulsywnym objadaniu i jak z tego wyszlas, bo to coraz bardziej powszechny problem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo wspomnę o tym we wpisie, albo stworzę osobny post :)

      Usuń
  7. Chętnie poczytałbym o zaniku miesiączki bo sama się z tym zmagam. Sama mam zaraz 15 lat i (głupia ja) zabrałam się za odchudzanie. Teraz to juz 6 miesiąc. Trudno mi jest nie liczyć kalorii i boję się nadmiaru węglowodanów. Teraz odżywiam się mądrze i z głową ale nadal 1400 a przy moim BMI (14.2) powinnam jesc 3000 by przytyć. Z jednej strony chcę tego lecz boję się, ze będę taka jak kiedys. Do ginekologa w życiu nie pójdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co byś powiedziała na zdrowe odżywianie a nie dietę? Porozmawiaj z mamą, lekarzem lub dietetykiem ;)

      Usuń
    2. DO ginekologa nigdy w życiu ? :( Nie jest to moja sprawa, ale raczej powinno się chodzić chociażby na kontrolę co jakiś czas :(

      Usuń
  8. Smutno się robi, gdy coś takiego czytamy. Moja historia była podobna, jednak nie doszłam do tak regorystycznych zasad. Cieszę się, że wyszłaś na prostą ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozumiem Cię, bo sama przez to przechodziłam, nadal przechodzę. Czekam na z niecierpliwością na kolejny post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Ciebie, żebyś z tego wyszła! Post będzie dziś/jutro :)
      Buziak!

      Usuń
  10. Wzruszający krótki opis Twojego życia . Miałaś szczęście ze udało Ci się z tego pozbierać . Jesteś bardzo silną Kobietą ❤ Napewno dam córce do przeczytania, która ma właśnie 13 lat ( ku przestrodze). Córka jest szczupła, ale jak pisałaś to siedzi w głowie . Będziemy tu obie zaglądać i uczyć się jak dbać o zdrowie ��

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej dotarły do mnie dwa ostatni zdjęcia. Ja też mało co nie przeszłam takiej historii. Na szczęście w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że jak tylko trochę schudnę, to chcę jeszcze więcej i w końcu może to się źle skończyć.
    Bardzo się cieszę, że Ty też zrozumiałaś swoje błędy i teraz walczysz o lepszą wersję siebie, ale już "lepszą" w ten inny sposób. Jesteś dla mnie wspaniałą motywacją, trzymam za Ciebie kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie wpadłaś w to "bagno"! Bardzo dziękuję za komentarz <3 Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Czekam na kolejny post, w którym napiszesz o zaniku miesiączki, bo niestety teraz mam ten problem i nie wiem, jak mam ją przywrócić. Też mi zanikła w wyniku odchudzania... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnę coś o tym, jednak jedynym najlepszym wyjściem jest niestety wizyta u lekarza :(

      Usuń
  13. Gdy przeczytałam, ze najmniej wazylas 38kg naprawdę przeszły mnie dreszcze.. Cieszę się, ze ludzie potrafią o tym napisać, a najlepsze, ze potrafią z tego wyjść. U mnie była podobna sytuacja: max. 1000kcal (nie mam pojęcia jak mogłam tak mało jeść..), oczywiście rozłożone na 5 posiłków dziennie, bo przeciez jestem 'fit'.. Potem napady głodu, zjedzenie czekolady i tygodniowe napady bulimiczne, bo przeciez jak ja mogłam zjeść czekoladę, przecież teraz jestem zwykłym 'smieciem' i zaraz przytyje. Ze skrajności w skrajność. Czytając Twój post jeszcze bardziej zrozumiałam jaka byłam głupia i jaka krzywdę sobie zrobiłam. Oczywiście wszystko dalej siedzi w mojej psychice, ciężko jest mi podwyższać kcal, ale idzie mi coraz lepiej. Jesteś idealnym przykładem jak można z tego wyjść, czekam na kolejne posty! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie tak samo... :( Jak dobrze, że to już za nami!

      Usuń
  14. Śledzę Twój Instagram od kiedy sama zaczęłam przygodę z redukcją. Masz, moim zdaniem, jeden z najpiękniejszych brzuchów na IG, fajne przepisy, inspirujące zdjęcia i aż się wierzyć nie chce, że przeszłaś przez coś takiego! Ostatnie zdjęcie dodane do tego posta, to masakra... Super, że się podniosłaś, nie poddałaś, że Twój facet Cię wspiera, bo naprawdę odwaliłaś kawał dobrej roboty!

    OdpowiedzUsuń
  15. Śledzę Twój Instagram od kiedy sama zaczęłam przygodę z redukcją. Masz, moim zdaniem, jeden z najpiękniejszych brzuchów na IG, fajne przepisy, inspirujące zdjęcia i aż się wierzyć nie chce, że przeszłaś przez coś takiego! Ostatnie zdjęcie dodane do tego posta, to masakra... Super, że się podniosłaś, nie poddałaś, że Twój facet Cię wspiera, bo naprawdę odwaliłaś kawał dobrej roboty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Chciałam się z tym podzielić, żeby nikt nie myślał, że figurę dostałam od Boga i że życie jest takie kolorowe i piękne jak na instagramie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Ja natomiast zdrowo odżywiam się mniej więcej od 2 lat. Oczywiście na początku to zdrowe odżywianie nie było do końca takie zdrowe, ale od dłuższego czasu mam już dosyć duże pojęcie w tym temacie. Mam 17 lat i ważę około 47 kg przy wzroście 169 cm. Narazie moim celem jest waga 50 kg i smukłe wyrzeźbione ciało. Nie liczę kalorii, ale wiem, że jem naprawdę sporo. Prawie zawsze jest to 5 posiłków dziennie. Czasem nawet się przejadam i mam dosłownie pełny brzuch na jakiś czas po posiłku. Mimo wszystko ani trochę nie przybieram na wadze. Zawsze miałam dobrą przemianę materii, ponieważ jadłam dużo słodyczy i fast foodów, a i tak byłam chuda. Na początku ćwiczyłam trochę cardio, ale doszłam do wniosku, że tym sposobem mogę tylko stracić kilogramy. Obecnie ćwiczę tylko i wyłącznie siłowo. Pierwszej miesiączki dostałam w drugiej klasie gimnazjum i jak to na początku nie była ona regularna. Mimo wszystko prędzej czy później się pojawiała. Teraz skończyłam pierwszą klasę liceum, a ostatnią miesiączkę, i to bardzo delikatną, miałam w sierpniu zeszłego roku. Nie mam pojęcia co mogę zmienić w swojej diecie bądź treningach, aby osiągnąć wymarzoną sylwetkę i przywrócić miesiączkę, chodź bez niej jest niezwykle wygodnie :). Może Ty będziesz umiała mi jakoś pomóc

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też w wieku 13 lat wpadłam w te chore odchudzanie. Ważyłam 38 kg w wieku 14 lat, miesiączka zanikła i w ogóle same problemy. Teraz mam 23 lata, ważę niecałe 50 kg, ale próbuje dobić do równego, do tych 50 kg właśnie, ale coś opornie idzie. P.s. Też jestem ze Szczecina ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wiek chyba ma coś do siebie...
      Pozdrawiam z tego samego miasta! :)

      Usuń
  18. Bardzo mądre, czekam na więcej :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytalam Twoj wpis z wielkim przejeciem. Bardzo sie ciesze, ze jestes teraz zdrowa i szczesliwa. Mam nadzieje, ze spotka Cie wszystko co najlepsze, badz silną i trzymaj się cieplo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za te słowa! <3 Buziaki!

      Usuń
  20. Rany, niesamowitą drogę musiałaś przejść, teraz wyglądasz świetnie! Nawet wypieknialaś,wyglądasz bardziej naturalnie teraz. Ja przeszłam przez coś podobnego i też straciłam mamę, choć nie tak wcześnie jak Ty bo miałam wtedy prawie 18 lat. Ja od 5 lat prawie nie miałam naturalnej miesiączki więc też chętnie o tym przeczytam. No i objadanie się też stało się moim problemem ostatnio, chociaż zaraz po odchudzaniu takie ilości jedzenia które teraz pochlaniam wydawały mi się niewyobrażalne do zjedzenia. A jeszcze tak z ciekawości zapytam, ile masz lat? Bo wyglądasz teraz młodziej niż na tych starych zdjęciach :D
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  21. A co z włosami? Mocno wypadały? I jaki jest ich teraźniejszy stan?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz stan jest dobry, widać na zdjęciach na instagramie :)

      Usuń
  22. śledzę Cię na instagramie. po przeczytaniu postów- proszę, pisz więcej. To będzie dobre nie tylko dla Ciebie ale też dla nas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Właśnie pracuję nad kolejnym wpisem :)

      Usuń
  23. Ile masz wzrostu? Zastanawiam się jakie było Twoje najniższe BMI

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam, zaczęłam obserwować Twój profil dość dawno na instagramie, ale głównie dlatego, że rzuciły mi się w oczy kolorowe zdjęcia pysznych posiłków na głównej... Dopiero od paru dni szczerze mówiąc zaczęłam czytać posty (nie tylko przepisy! :D)
    Takim oto sposobem jestem na Twoim blogu :) dziewczyno ogromne gratulacje za to, do czego doszłaś po tym, co opisujesz w postach... Niestety muszę przyznać, że w większości spraw mogłabym podać Ci rękę, ten sam tok myślenia, zanik miesiączki, jedzenia tyle co kot napłakał, a w lustrze ja ciągle z grubymi udami.. Na szczęście teraz jest ciągle lepiej chociaż nadal widzę, że popełniam błędy, o ktorych piszesz, ale mam nadzieję, że i ja się w końcu ogarnę, a Tobie życzę dużo zdrowia, siły i radości !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Niestety dużo dziewczyn/kobiet ma takie problemy, tylko nie każdy o tym mówi na głos.. w sumie to się nie dziwie, nie ma się czym chwalić :(.
      Super, że jesteś na dobrej drodze! :)
      Wszystkiego dobrego! :) <3

      Usuń

Instagram @FIT_PATKA