środa, 6 lipca 2016

JAK PRZESTAĆ SIĘ PRZEJADAĆ?



Cześć!

"Jak sobie poradzić z kompulsywnym objadaniem się? Jak przestać się objadać? Jak zacząć normalnie jeść i ŻYĆ?!". To tylko niektóre z pytań, jakie od Was dostaje. Nie jestem specjalistą, psychologiem ani nikim, kto może udzielać fachowej odpowiedzi na te wszystkie pytania. Ale jestem osobą, która bardzo dużo ma z tym wspólnego, jeżeli czytaliście moje poprzednie posty, to wiecie o czym mówię.


Postaram się w dzisiejszym poście odpowiedzieć na te pytania najlepiej jak potrafię. Albo po prostu powiem, jak ja sobie z tym poradziłam.








Przypomnę jeszcze, że po tym, jak drastycznie się odchudzałam, jak obniżyłam podaż kalorii do minimum, miałam ochotę na wszystko. Dosłownie: WSZYSTKO. Mogłam jeść czekoladę i zagryzać ogórkami kiszonymi, serio. Raz miałam ochotę na całą blachę ciasta czekoladowego, a raz na smażone i tłuste mięso. Dlaczego tak się dzieje? Bo rezygnujemy z określonych rzeczy NA ZAWSZE! Postanawiamy tak sobie i tyle. Mimo tego, że to lubimy. Dlatego, moim zdaniem oczywiście, nie powinniśmy mieć tak rygorystycznej diety, której trzymamy się od A do Z. Raz na czas nawet wskazane jest, zjeść sobie coś, co bardzo lubimy, a co niekoniecznie wpisuje się w ramy naszego jadłospisu. Należy jednak pamiętać o czymś takim jak zdrowy rozsądek :) Gdzieś ostatnio usłyszałam, że "sztuką jest zjedzenie paska czekolady". I absolutnie się z tym zgadzam!!! Szczególnie takie osoby, które mają lub miały problem z objadaniem się, mogą być z siebie dumne :)

Ale przejdźmy do sedna. Moim zdaniem osoba, która walczy z napadami na słodycze szczególnie, na samym początku powinna całkowicie z nich zrezygnować. Jak wiecie cukier uzależnia, więc to jest trochę tak jakbyśmy alkoholikowi pozwolili na JEDEN kieliszek wódki. Skończyłoby się na nim? No nie. Później zależy to oczywiście od osoby, od tego jaka jest jej silna wola. Znam osoby, które nie jedzą w ogóle słodkiego, nie potrafią poprzestać na jednym kawałku ciasta, więc nie robią sobie "smaka".

Moich sposobów nie jest dużo. Nauczyłam się już panować nad tym i nawet kiedy druga osoba (mój chłopak :P) siedzi obok mnie i je czekoladę jak batona, bo czasami ma takie pomysły :D, ja nie zwracam już na to uwagi. Owszem chciałabym jeść wszystko bez wyrzutów sumienia i bez odbijania się tego na mojej sylwetce, samopoczuciu i zdrowiu, ale nic w życiu nie jest "za darmo".


MOJE RADY:

1. Jedzenie mniejszej ilości posiłków w ciągu dnia. Ten punkt wprowadziłam stosunkowo niedawno. Zawsze jadłam ich 5, a teraz zmniejszyłam do 4. Co dzięki temu zyskałam? Więcej wolnego czasu i mniej mycia garów :P. A tak na poważnie: większe i bardziej kaloryczne posiłki, którymi w końcu się mogę najeść i poczuć satysfakcje po posiłku. Nie drażnię dzięki temu mojego żołądka jedzeniem ilości znikomej. Wole zrobić przerwy między posiłkami trochę dłuższe, a zjeść porządnie. Oczywiście, jeżeli ktoś bardzo wcześnie wstaje, ma bardzo napięty grafik i późno kładzie się spać - ta zasada się u niego nie sprawdzi.

2. Unikanie przetworzonej żywności. Tutaj chyba nie muszę się rozgadywać zbytnio. Zawarte w niej chemiczne substancje często zaburzają nasze ośrodku głodu i sytości. Większość (jak nie wszystkie) pozbawione są błonnika, przez co bardzo szybko podnosi nam się poziom glukozy we krwi. Również z powodu braku błonnika są to pokarmy, które dosłownie "przelatują" przez nasz przewód pokarmowy, nie zostawiając po sobie żadnych korzyści.



3. Zdrowe słodycze! Tak. Moim zdaniem wiele z nich smakiem wygrywa z tymi sklepowymi. Jednak należy pamiętać, że nie zawsze to co zdrowe jest niskokaloryczne. Czasami tych kalorii jest więcej. Jednak gęstość odżywcza pożywienia jest o wiele większa. Organizm zyskuje dużo pożądanych składników. I naprawdę takimi "fit słodkościami" można się najeść. Często takie rzeczy zastępują mi jeden z posiłków. Zdjęcia przykładowych zamieściłam w tym poście, a po więcej inspiracji zapraszam na instagram :) @fit_patka





4. Picie dużej ilości wody między posiłkami. Ja swój dzień zaczynam od dwóch szklanek ciepłej wody. Zawsze piję ją na pusty żołądek. Między posiłkami popijam wodę. Nie będę podawać jakie zalety ma woda, ale jest też świetnym "wypełniaczem" :). Często kiedy myślimy, że chce nam się jeść, tak naprawdę jesteśmy spragnieni. Polecam wypić wtedy szklankę wody i jeszcze raz się zastanowić czy jesteśmy głodni, czy po prostu mamy ochotę na czekoladę :P.

5. Zamiast soków - wybieranie całych owoców. Jak już pewnie wiecie, cały proces produkcji soku, nawet bez żadnych dodatków, ulepszaczy i cukru, pozbawia go błonnika. Czy tylko ja tak mam, że zaraz po soku zjadłabym/wypiła coś jeszcze? A gdybym tak zjadła całą pomarańczę? Na pewno bardziej nas nasyci, niż szklanka czy dwie soku z tego owocu. "Przeleci" przez nas od góry do doły i za kilka chwil znowu będziemy sięgać do lodówki.




6. Znalezienie sobie zajęcia. Tak! To bardzo ważne. Jak jesteśmy czymś zajęci, nawet nie myślimy czasami czy nam w brzuchu burczy czy też nie. Kiedy łapią myśli takie, że macie wrażenie, że zaraz zjecie zawartość lodówki razem z nią, to wyjdźcie z domu! Natychmiast! :P

7. Zapisywanie tego, co się zjadło. I tutaj trochę sceptycznie do tego podchodziłam. Teraz już tego oczywiście nie robię. Ale z perspektywy czasu myślę, że to wcale nie jest głupi pomysł. Jeżeli tak sobie zapiszecie KAŻDĄ rzecz jaką memłaliście w buzi, to wychodzi na to że jecie za dwóch chłopów ciężko pracujących na polu, a jesteście tylko drobną kobietą siedzącą przy biurku (przykład!)! Chociaż przez jakiś czas fajnie jest to robić, żeby mniej więcej zorientować się ile mamy jeść, ile potrzebujemy oraz to, ile dziennie jemy ZA DUŻO. Daje do myślenia.

8. Unikanie napojów typu light. Ostatnio bardzo popularne są wszelkiego rodzaju napoje "dietetyczne", które zawierają 0 KALORII!!! Wow! Myślisz sobie, że możesz pić bezkarnie je butelkami? Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. Już nie raz powtarzałam, że w tym całym "fit" życiu nie chodzi o kalorie. Słodziki dodawane do tych napojów mogą wyrządzić dużą krzywdę. W życiu nie ma nic "za darmo" :P. Poza tym pijąc je, robisz sobie tylko ochotę na słodkie, a przy tym nie gaszą pragnienia. Po co się więc oszukiwać? Nie ma nic lepszego niż WODA!

9. Planowanie posiłków. To bardzo ważne szczególnie u osób, które są zabiegane, pracują poza domem i nie mają czasu ani możliwości przygotować sobie posiłku na bieżąco. Planując dzień czy dwa dni wcześniej co danego dnia zjemy, unikamy sytuacji kiedy dopadnie nas głód, a my w panice nie wiedząc co zjeść, sięgamy po kinder bueno :). Zawsze warto pod ręką mieć pojemnik z dobrym, odżywczym jedzeniem.

10. Celebrowanie posiłków. Uwielbiam ten czas, kiedy szykuję sobie posiłek, ładnie podaję i siadam do stołu. Kiedy jem, myślę o tym co jem, jak smakuje, pachnie itd. Jedząc posiłek w biegu/przed telewizorem często nie zdajemy sobie sprawy, że w ogóle coś zjedliśmy... Spróbujcie kiedyś, jeżeli tego nie macie w zwyczaju, zjeść posiłek w ciszy, spokoju i tak bardzo się nad nim skupić i docenić ten czas!


Oczywiście każdy jest inny i nie na każdego moje sposoby zadziałają. Możecie powiedzieć, że pełno jest takich porad w internecie, okej zgadzam się z tym. Jednak piszę to dla osób, które pytały. Nawet jeżeli miałoby to pomóc jednej osobie - to ja wiem, że WARTO.

Dajcie znać czy stosowałyście któryś z moich sposobów, czy działa? A może macie jakieś inne? Koniecznie napiszcie w komentarzu, na pewno ktoś z nich skorzysta!

Ściskam,
Patrycja :)




*pisząc kalorie, mam na myśli kilokalorie, jednak dla uproszczenia używam słowa "kalorie"


14 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą, a już szczególnie z tą mniejszą ilością posiłków. Pamiętam jak starałam się jeść co 3h mniejsze porcje... A potem chodziłam zła i "niedożarta" :D Teraz jem dziennie 3 posiłki do syta, nie przekraczając oczywiście swojego zapotrzebowania kalorycznego i oprócz tego, że trzymam wagę to nawet chudnę :) Pozdrawiam Cię ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo - jedząc 5 posiłków ciągle mi czegoś brakowało :D a teraz jem do syta!

      Usuń
  2. w wielu punktach się z Tobą zgadzam i sama na sobie zastosowałam, łatwo nie było, ale na szczęście podziałało i nie przejadam się już hmm od dobrych 2 lat, więc całkiem mnie to cieszy :D też zmniejszyłam ilość posiłków z 5 do 4, bo tak mi o wiele wygodniej plus podzieliłam sobie, że dwa pierwsze na słodko, następne na słono i tak się przyzwyczaiłam :) soków nie piję w ogóle, bo po 1 nie lubię słodkich napojów, a po 2 wolę owoce w całości (żadne musy, koktajle, przeciery itp. nawet nie wchodzą w grę:D), zdecydowanie bardziej wolę wodę i herbaty :) no i co mnie różni - nie wystrzegam się kupnych słodyczy, tzn. czekolad, czasem jakiś wafelków, kocham czekoladę całym swym sercem, jem ją codziennie, tylko w rozsądnej dawce (1-2 kostki) i dzięki temu utrzymuję taką równowagę i nie mam ochoty się potem na nic rzucać :) chociaż kupnych ciast nie zdzierżę, zwykłe też są dla mnie za słodkie i wolę moje ukochane fasolowe <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, mam podobnie z ciastami :D Za to fasolowym brownie mogłabym się zajadać codziennie! :D

      Usuń
  3. Bardzo zgadzam się z tym co napisałaś. Co prawda zdarza mi się jeszcze do końca nie zapanować nad napadami głodu, ale stosując się do tego o czym tu piszesz, jest mi o wiele łatwiej. Zdarzało mi się być bardziej najedzoną po 3 większych posiłkach niż po 5/6 małych, mimo że przy tej 2 opcji spożywałam więcej kalorii. Dodałbym jeszcze uważanie na to, co się kupuje do jedzenia w sytuacji gdy musisz coś zjeść a nic nie masz ze sobą. Wtedy bardzo łatwo skusić się na coś czego czego by się nie chciało zjeść.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje za ten post, nawet nie wiesz co Ty robisz pisząc swoje doświadczenia! Już czekam na następny post !!!
    Ściskam,
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 Właśnie pracuję nad kolejnym w dziale "motywacja"! :) Buźka!

      Usuń
  5. Bardzo przydatny post ��❤ Wiele wyjaśnia i motywuje do dalszej pracy ���� dzięki Patka ❤❤❤
    Buziaczki,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję! <3 <3 <3
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. To ja dziękuję! <3 <3 <3
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Ja tak samo mam problem z przejadaniem się nwm co z tym zrobić tyle razy próbowałam przestać i nic.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie piszę tego po to,aby cię zdenerwować czy coś w tym stylu.NIE.Ale faktycznie nie masz żadnego pojęcia na ten temat.Osoby,które cierpią na kompulsywne objadanie się (w tym ja) znają te wszystkie rady na pamięć.Wiedzą jak jeść.Ale mimo wszystko wciąż sięgają w chwilach krytycznych po jedzenie.I to nie dlatego,że nie piły między posiłkami,że nie miały rozplanowane.NIE.One wszystko miały jak najlepiej zorganizowane.Ale jak sama nazwa mówi KOMPULSYWNE.To działa jak impuls i w żadnym wypadku nie jest wynikiem niewiedzy.Także te rady są okej,ale do osoby,która po prostu dużo je i ma nadwagę.Z kolei jeżeli ktoś kompulsywnie się obżera,raczej z tego nie skorzysta.Trzeba zmienić myślenie.Nawyki są dobre,ale próba bycia idealnym przeważnie kończy się porażką i wtedy BUM.Napad.Widzisz? Ja znam cały mechanizm.Od A do Z.Wiem jak i co jeść,a mimo wszystko WCIĄŻ się objadam.Dlatego jest tylko jedna rada.Albo poradzę sobie z emocjami sama (a próbuję już od dwóch lat) albo pójdę do dobrego psychologa.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym co napisałaś. Też znałam te zasady, kiedy miałam z tym problem. Więc korzystałam z pomocy osób trzecich (obcych), dopiero wtedy zaczęły te zasady zaczęły przynosić jakiś skutek. I nie napisałam, że jest to lek na całe zło, tylko coś co mi pomogło w pewnym momencie. Nie ma idealnej rady dla wszystkich.

      Usuń

Instagram @FIT_PATKA