niedziela, 21 sierpnia 2016

JAK WYSZŁAM Z NIEDOWAGI






Cześć,
dostaję sporo pytań od dziewczyn, które były w podobnej sytuacji jak ja - zbyt drastyczne i wydłużone "odchudzanie", które doprowadziło je do zbyt dużego spadku wagi. Co dalej? Co mam teraz zrobić? Przecież nie da się całe życie być na ujemnym bilansie... Prędzej czy później rzucę się na słodycze, nie mam już sił...




Reverse diet - czym jest?


Wiele osób mówi o tzw. reverse diet, czyli stopniowym wychodzeniu z redukcji, stopniowe zwiększanie kaloryczności diety z jednoczesnym zmniejszaniem ilości treningów aerobowych (jeżeli takie występowały na czas redukcji).

Dlaczego robimy to stopniowo? Dlatego że podczas redukcji Twój metabolizm spowalnia, dostosowuje się do tej ilości energii, jaką dostawał na jej czas. Kiedy dodasz od  razu 500 kcal, będzie to zbyt dużym szokiem dla organizmu, który pewnie zakończyłby się zmagazynowaniem nadwyżki energii w postaci tkanki tłuszczowej. Organizm będzie bronił się przed stanem bardzo niskiej podaży energii i z chęcią zatrzyma tę nadwyżkę w razie, gdyby Tobie znowu przyszło do głowy redukować. Bardzo łatwo o efekt jojo w takiej sytuacji.

Pamiętajcie, że należy uzbroić się w cierpliwość - a na pewno będziecie czuli ogromną satysfakcję, kiedy dojdziecie do swojego zapotrzebowania, a Wasze ciało nadal będzie wyglądało atrakcyjnie, a nie jak "zalana świnka" :).

Zwiększając stopniowo kaloryczność diety "rozkręcisz" nieco metabolizm, który wróci na dawne "tory". Dlatego też niekiedy zdarza się, że osoby wychodzące z redukcji, mimo dodawanych kalorii, jeszcze przez początkowy okres tracą na wadze.

Jak się do tego zabrać?

Po pierwsze, tak jak wspomniałam - stopniowo dodawaj kalorie (zwiększaj głównie węglowodany i tłuszcze) co tydzień. Może być to 50-100 kcal/dzień co tydzień. To też zależy od organizmu, jeżeli dodasz 100 i poczujesz, że to zbyt dużo, zostań przy 50. Pamiętaj, że cierpliwość tutaj się opłaca. Jednocześnie zwiększając kalorie, obniżaj stosunkowo ilość treningów aerobowych. Możesz zmniejszyć ich ilość lub skrócić czas ich trwania, również stopniowo coraz mniej.

Do kiedy zwiększać?

Jeżeli już waga stanie w miejscu i nie będzie szła ani w górę, ani w dół - właśnie wtedy. To ten moment, kiedy jesteś w momencie swojego zapotrzebowania. Oczywiście nie zauważysz tego w dzień czy dwa. Jeżeli czujesz, że już wystarczy - daj sobie 2-3 tygodnie i zobacz co się dzieje z Twoim organizmem i wagą (chociaż uważam, że to nie ona powinna być wyznacznikiem szczęście, no ale...),

GŁODÓWKA!

No i tutaj zaczynają się schody... Jeżeli już jesteś na takim etapie, że zanikła Ci miesiączka to moim zdaniem powinnaś zwiększać dużo szybciej kalorie. Dodaj dużo zdrowych tłuszczy, które są NIEZBĘDNE, żeby jakoś ta nasza gospodarka hormonalna funkcjonowała. W takiej chwili nie ma na co czekać, wtedy to czy przytyjesz czy nie, nie powinno mieć dla Ciebie znaczenia. Uwierz, że w takich momentach może i myślisz o tym że, przytyjesz 2,3 czy 5 kg, ale za kilka lat wyda Ci się to śmieszny problem jak okaże się, że jesteś bezpłodna!

Zacznij od minimum 100 na tydzień... Jeżeli organizm był w stanie głodówki, to nawet jak będziesz dodawać 50 to on to wszystko najchętniej zmagazynuje, bo kto wie kiedy dostanie kolejną porcję? To cwana maszyna, która wie co robić, żeby uchronić Cię przed śmiercią. Tutaj przytyjesz tak czy inaczej, bo jesteś wychudzona, niedożywiona i potrzebujesz tych kilogramów, żeby żyć! 

Ja też to przechodziłam...

Może niektórzy wiedzą, niektórzy nie czytali poprzednich postów, doszłam do takiego momentu, że ważyłam 38 kg przy 171 cm wzrostu. Tkanka tłuszczowa na poziomie poniżej 3%... Ja nawet wtedy nie myślałam o żadnym stopniowym zwiększaniu. Zaczęłam jeść. Jeść dużo. Przytyłam naprawdę baaardzo dużo, bo około 20-22 kg... Doszłam do takiej wagi i stanęłam, widocznie tyle mój organizm potrzebuje. Mogłabym się odchudzać, żeby ważyć 55 kg, ale po co? Czuję się dobrze tak, jak wyglądam teraz. Jedyne co robię, to pracuję nad jakością ciała, chcę zwiększać masę mięśniową, być silna, zdrowa i szczęśliwa. Bo chyba to jest w życiu najważniejsze, co nie? :)

Zostawiam Was z tą refleksją i mam nadzieję, że chociaż jednej osobie ten wpis pomoże :)

Buziaki,
Patrycja


17 komentarzy:

  1. Czytając to uwierzyłam, że mam jeszcze szansę przytyć nieco, jednak jest problem za każdym razem kiedy właśnie prowadzę takiego typu diety, mam wrazenie jakbym się cofała niż wzrastała na wadze, problemem jest za szybki metabolizm, chcialabym chociaz dobic do 45kg, aktualnie mam 38kg/158cm wzrostu, tak trzyma mi się od roku, jest jakoś rada na to, oprócz twojego wpisu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze przeczytałem? Tkanka tłuszczowa 3%? Przecie to jest niemożliwe.. już by Cię z nami nie było..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak jestem. Możliwe, jestem na to dowodem.

      Usuń
  3. Ważyłam 34kg przy 171 i miałam tak mało tkanki tłuszczowej,że urządzenie do jej mierzenia pokazywało błąd,w ogóle jakbym tam nie stała więc to jest mozliwe

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też uważam , że jest to niemożliwe 3% ?! To dochodzi już do zaniku kości , hormony przestają się wydzielać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam po raz kolejny, że JEST MOŻLIWE. Bioimpedancja elektryczna przeprowadzona była przez osobę doświadczoną.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobry uświadamiający wpis! A z czystej ciekawości (zdaje sobie sprawę, że każdy organizm ma inne zapotrzebowanie) ile kcal spożywasz dziennie teraz?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponad 2500 :) Nie mówię dokładnie ile, bo nie chcę żeby ktoś się tym sugerował.

      Usuń
    2. Ponad 2500 :) Nie mówię dokładnie ile, bo nie chcę żeby ktoś się tym sugerował.

      Usuń
  8. Też przez to aktualnie przechodzę... nie wazylam az tak mało jak ty (46/163) ale jakoś przy wadze 48kg miesiączka zatrzymała się... Pierwszym krokiem były oczywiście hormony, ale niestety nie pomogły... Jak mogły pomóc kiedy dieta dalej bardzo niedoborowa? :( Po przeczytaniu tego wpisu postanowiłam jeść, jeść i jeszcze raz jeść. Waga leci w górę, czasami mam z tego powodu gorszy humor ale pocieszam się, że jak tylko wróci miesiączka to będę mogła zacząć redukowanie wagi w ZDROWY sposób.. Pozostaje tylko czekać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wróci! U mnie trwało to naprawdę długo, ale w końcu jest tak jak powinno być :)

      Usuń
    2. A jeśli można spytać.. ile minęło czasu zanim miesiączka wróciła? Przytylam juz 4,5kg.. czy konieczne jest jeszcze większe przytycie? :(

      Usuń

Instagram @FIT_PATKA