piątek, 9 czerwca 2017

CZY MUSZĘ LICZYĆ KALORIE?



Czy muszę liczyć kalorie, jeżeli chcę schudnąć? Wiele z Was zadaje to pytanie każdego dnia, przeglądając komentarze czy wiadomości powtarza się codziennie. Wokół kalorii kręci się obecnie cały "fit" świat. Niektórzy mają dosłownie fioła na ich punkcie i na tym opierają swój dzienny jadłospis, ale czy słusznie? 




1. Kalorie to nie wszystko. Przypuśćmy, że porównujemy dietę Zosi i Marysi, obie jedzą 1800 kcal (dla obu jest to zapotrzebowanie redukcyjne), ale Zosia lubi jeść lody i czekoladę, a Marysia dostarcza sobie głęboko odżywcze posiłki, gdzie makro- i mikroskładniki pochodzą z produktów takich jak jaja, kasze, mięso, ryby itd. Owszem, do pewnego czasu obie dziewczyny będę chudły, ale co stanie się z organizmem Zosi? Na pewno będzie niedożywiony, wyniki nie będą dobre, samopoczucie się pogorszy, będzie miała mniej siły, skóra zacznie wyglądać gorzej, pogorszy się stan jelit, a później to już niedaleko do wszelkich chorób z tym związanych i waga będzie wtedy najmniejszym "problemem". Marysia natomiast będzie dobrze odżywiała swój organizm, dostarczała niezbędnych składników odżywczych i mineralnych. Na pewno redukcja w jej przypadku przebiegnie dobrze, bez skutków ubocznych, nie ucierpi jej zdrowie, będzie najedzona i pełna energii, a jej waga będzie spadać. 

2. Nie zawsze ten sam produkt ma tyle samo kilokalorii. Weźmy kure, jedna będzie miałą więcej tłuszczu, druga mniej. Jedna więcej białka, inna mniej. Zawsze wartości są obarczone jakimś błędem i nigdy nie będzie tak, że będziemy wiedzieć ile zjedliśmy kcal co do 1! 

3. Nasze organizmy to nie są kalkulatory! Nie wiedzą ile zjedliśmy kilokalorii. 

4. Może to dziwne, ale każdego dnia możemy mieć inne zapotrzebowanie, mimo że ważymy i mierzymy tyle samo! Jest to uzależniony chociażby od aktywności w ciągu dnia, zapracowania, rodzaju wykonywanej pracy, pory roku, stanu fizjologicznego itd. 

5. Bez sensu jest zapychać się byle czym, aby tylko "dobić" do odpowiedniej ilości kilokalorii, albo w drugą stronę - ograniczać dobre jakościowo jedzenie mimo, że ssie nas w żołądku. Nawet duża redukcja, dobrze przeprowadzona pozwala cieszyć się sytością i nie chodzić głodnym! 

6. Liczenie kalorii sprawia, że cały dzień myślimy tylko i wyłącznie o jedzeniu i w sumie to nasze życie zaczyna się kręcić tylko wokół tego. Z własnego doświadczenia mówię, że to nie jest dobre rozwiązanie dla kogoś, kto nie ma zamiaru zajmować się tym zawodowo czy wiązać z tym przyszłości. 

7. Skupiamy się za bardzo na liczbach, zamiast na gęstości odżywczej pożywienia! Nawiązuje to to punktu 1. To, że coś ma 100 kcal, nie znaczy, że jest lepsze niż coś co ma ich 200. Lepiej jest zjeść mniej, a bardziej odżywczo! 

8. Obsesyjne liczenie kalorii ogranicza nasze życie towarzyskie. Unikamy spotkań z przyjaciółmi i rodziną, bo przecież babcia nie policzyła ile kcal ma zupa... 

9. Często rezygnujemy z takich produktów jak orzechy, masło, awokado tylko dlatego, że mają dużo kalorii i nie zmieszczą nam się w makro... Wolimy zapchać się waflami ryżowymi, bo są niskokaloryczne i w sumie to można opierdzielić całą paczkę. Po co robić pyszną sałatkę z awokado, skoro jest takie kaloryczne?... 

10. To nie jest sposób na życie! W życiu jest dużo więcej ciekawych, wartościowych rzeczy niż liczenie kalorii. Czy mając na głowie rodzinę, dom, dzieci, pracę i jeszcze jakąś pasję masz czas, żeby stać z kalkulatorem i liczyć? Twój wybór... 


Oczywiście nie jest tak, że odradzam KAŻDEMU. Jak macie na to czas i ochotę to róbta co chceta :P. Ale taki przeciętny Kowalski, który po prostu chce zrzucić to i owo, czy musi się aż tak w to wgłębiać? Często wystarczy kilka zmian w diecie, a nie zbędne stresowanie organizmu jakimiś kosmicznymi obliczeniami :). 


*pisząc kalorie, mam na myśli kilokalorie 


10 komentarzy:

  1. Bardzo dajny wpis ;) zdecydowanie otworzy ludziom głowy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli chce się przybrać na wadze (niedowaga) to jak najlepiej dla nad będzie nie licząc kalorii? Co wtedy robić, jeść oraz czy pozwalać sobie również na niezdrowe jedzenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko zależy od przypadku. Niektórzy po prostu nie chcą jeść niezdrowych rzeczy i całkowicie ich rozumiem. Można wtedy przygotowywać wysokokaloryczne przekąski, jak np. "kulki mocy" na bazie daktyli i jakiś dobrych tłuszczów :)

      Usuń
    2. Właśnie oto chodzi, że chciałabym wyjść z błędnego koła i być wolna od tych cyferek co do g, wyliczać nawet pomidora albo to ile posiłków zjem ;(

      Usuń
  3. Dawno nie czytałam tak dobrego artykułu!!! Świetne podejście !! Ćwiczę i liczę makro, ale zauważam ze zaczynam do tego podchodzić niezdrowo. Chyba czas z tego zrezygnować i po prostu jeść zdrowo i z głową :) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! To prawda, bardzo łatwo można się w tym wszystkim pogubić :(

      Pozdrawiam! :*

      Usuń
  4. Łał, dziękuję za ten post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mógł być przydatny :)

      Usuń
  5. Ciekawy artykuł, co do obsesyjnego liczenia kalorii masz rację, zwłaszcza wśród młodych dziewczyn. U mnie wyglądało to natomiast inaczej, nie liczyłam z myślą, że jem zdrowo, a jak pewnego dnia z ciekawości sprawdziłam ile spożywam okazało się, że około 1200/1300 kalorii. Aktualnie liczę, ale tylko z tego powodu, żeby jeść więcej. Z czasem jak już się nauczę myślę, że z tego zrezygnuje. Bo przecież najważniejsze to słuchać swojego organizmu.Dobrze, że poruszasz takie tematy. Pozdrawiam gorąco! :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram @FIT_PATKA