niedziela, 25 czerwca 2017

DLACZEGO NIE CHUDNĘ CZ. II




Kilka z przyczyn, które mogą utrudniać Wam spalenie tkanki tłuszczowej, poznaliście już w poprzednim poście (TU), a dzisiaj jeszcze kilka słów na ten temat. Bez wstępu już dziś, bo jest to kontynuacja, zaczynamy! :)





1. Skaczesz z kwiatka na kwiatek i stosujesz dziwne diety CUD 

Postanowiłaś - zaczynasz "dietę"! Super, od jutra jestem na diecie Kowalskiego. Na pewno schudnę w tydzień i rzucę to w pi*du!
Po tygodniu... to nie działa :( Czas przejść na dietę Krysi. Dobra, więc od jutra zaczynam, hurrra! 
I tak w kółko... Znasz to? Jeżeli nie to super, ale jak czytając to, myślisz sobie, że to jakby o Tobie, to czas coś z tym zrobić. Organizm krótko mówiąc wariuje i nie dość, że zapewne żadna z tych diet nie jest dobra dla Twojego zdrowia, to na pewno nie przyniesie długotrwałych rezultatów, tylko takie na "tu i teraz", bo jak wrócisz do swoich nawyków, to kilogramy wrócą, nierzadko z nawiązką. Postaw na zdrowe, racjonalne odżywianie i zadbaj o swój styl życia, a nie tylko dietę. 


2. Stosujesz niepotrzebne ograniczenia

Owoce do południa, nie jem po 18, wyrzucam pieczywo, nie jem glutenu, skreślam cały nabiał... Okej! Ale spokojnie, wszystko można wprowadzić (no może prawie wszystko, bo nie ze wszystkim się zgadzam), ale stopniowo! Jeżeli wprowadzisz wszystkie zmiany na raz, na pewno szybko się zniechęcisz.


3. Trenujesz 25x w tygodniu

Regeneracja - mówi Ci coś to słowo? Żeby wszystko w organizmie zachodziło tak, jak byśmy chcieli, musi być czas na odpoczynek. Nie mówię, że musisz leżeć brzuchem do góry i gapić się w sufit. Trening to jedynie dodatek do tego wszystkiego. Aktywność jest bardzo ważna, ale nie przesadzaj z trenowaniem. Trening wbrew pozorom (szczególnie taki intensywny) jest stresorem dla organizmu, może wywoływać stan zapalny i niestety jeżeli jest "przedawkowany" to przestaje być naszym sprzymierzeńcem, a staje się przeciwnikiem. Więcej nie zawsze znaczy lepiej.


4. Rezygnujesz z ćwiczeń siłowych

Często spotkałam się z przekonaniem, że na redukcji to tylko trening kardio. Nie chcę demonizować tutaj treningu kardio, ale chcę też wspomnieć, że trening siłowy (niekoniecznie z dodatkowym obciążeniem) jest treningiem równie skutecznym. W dłuższej perspektywie czasu powiedziałabym, że nawet skuteczniejszym. Taki trening utrzymuje i rozwija masę mięśniową, która dla organizmu jest bardziej "kosztowna", więc im więcej mamy mięśni, tym lepszym metabolizmem dysponujemy. A co za tym idzie - spalanie tkanki tłuszczowej przebiega sprawniej. 




5. Nie jesz posiłku po treningu


Trenujesz wieczorem i myślisz, że nie po to ćwiczyłaś, żeby teraz zjeść kolację i uzupełnić spalone kilokalorie? Nic bardziej mylnego.. Punkt ten wiąże się z punktem dotyczącym regeneracji. Posiłek po treningu (nawet wieczorem) jest niezbędny, bez niego odpowiednia regeneracja nie będzie miała miejsca.  



6. Zapominasz o tym, że napoje kolorowe i alkohol to też energia (dodatkowe kcal)! 

Czasami taki jeden niewinny wieczór kończy się na nadwyżce kalorycznej przekraczającej 1000 kcal! To wartość większa niż wielki porządny obiad, który nasyciłby Cię na naprawdę długo!
Jedno piwo to około 250 kcal, ale kto kończy na jednym? Do tego jakieś "popity", przekąski i zbiera się duuuży plus kaloryczny. Ale nie tylko o kcal tutaj chodzi, metabolizm alkoholu również utrudnia wiele rzeczy, w tym spalanie tkanki tłuszczowej, ale to nie temat na ten post. 





7. Ciągle myślisz o odchudzaniu


Nie raz i nie dwa przekonałam się (nawet na własnym przykładzie), że zbytnie skupianie się na odchudzaniu i na wszystkim co jest z tym związane, przynosi skutki całkowicie odwrotne do tych, których oczekujemy. To, w jaki sposób myślimy i podchodzimy do odchudzania, ma ogromny wpływ na to co się dzieje z naszym organizmem. Odchudzanie zaczyna się w głowie. Jeżeli głowa nie wyrazi "zgody" to będzie dużo trudniej. Pozytywne nastawienie, nieskupianie uwagi jedynie na jedzeniu, czerpanie radości z ćwiczeń i spacerów, ogrom cierpliwości i wszystko będzie dużo łatwiejsze :)). 


2 komentarze:

  1. Właśnie. Chciałam sobie zaszaleć z kardio. Bo siłownie robię przez całe sezony więc lekko mi sie znudzila. Wsiadalam na rower i dzien w dzień przejeżdżałam po 3h (30-40km). Mało jadlam bo jak wspomniałas nie po to tyle wysiłku żeby teraz kalorie spożyć. Mam haszimoto. Już 4 dzień leżę nieżywa. Nigdzie nie wychodzę. Czuje sie jakby ktoś wyjął mi akumulator. Katar, kaszel, zapalenie gardla. No life. Umiar kierwa umiar. ;)

    OdpowiedzUsuń

Instagram @FIT_PATKA