piątek, 1 września 2017

węglowodanowa fobia




Nie mogę przejść obok tego tematu obojętnie. To co piszecie do mnie najczęściej w wiadomościach prywatnych sprawiło, że muszę poruszyć ten temat publicznie. Nie będzie przytaczania nazwisk, ale będą przykłady z życia wzięte, bo takie najlepiej opisują zaistniały problem.





Kilka lat temu (ja zaczęłam stosować około dwóch lat temu) zaczęły wychodzić na światło dziennie śniadania białkowo tłuszczowe. Wszyscy nagle zaczęli czuć się po nich lepiej, nikomu nie chciało się spać, a i waga zaczęła lecieć w dół. Nie chodzi mi o to, żeby temu zaprzeczać, śniadania bez węglowodanów świetnie działają na nasz organizm, samopoczucie i gospodarkę hormonalną. Mam jednak na myśli coś innego. Wydaje mi się, że to wszystko poszło za daleko. Ludzie zaczęli stosować te śniadania z niewiadomych powodów, bo tak stosuje większość instagramowych gwiazd. Nie widzieli w tym sensu, ale co z tego? Tak ma być, bo inaczej formy nie będzie.


Później było coś więcej, już nie tylko pierwszy posiłek miał być bez węglowodanów, ale i również drugi! Czasami spotykałam się z tym, że również i w trzecim posiłku one nie występowały. Nie chcę, żebyście pomyśleli, że nie mam pojęcia o celowym i świadomym umieszczaniu węglowodanów o konkretnych porach dnia, jeżeli ktoś wie co robi, ma jasno obrany cel i na przykład startuje w zawodach, to proszę bardzo, skoro wybrał taką drogę, to widocznie jest gotowy na takie "poświęcenia". Jednak takie metody zaczęły stosować nie tylko osoby dążące do jakiegoś celu sylwetkowego (np. żyjące ze swojego ciała, utrzymujące się) i startujące w zawodach, ale także zagubione w tym wszystkim nastolatki i kobiety dorosłe, które po prostu nie siedzą w tym wszystkim tak głęboko, tylko stosują coś, bo gdzieś obiło im się coś na ten temat o uszy i podobno działa, więc czemu nie?


Zaczynało się niewinnie, miało przynieść dobre rezultaty (nie mówię, że takowych nie ma), ale jak zwykle wyszło trochę inaczej. Piszą do mnie dziewczyny, które boją się zjeść truskawki, banana, łyżki ryżu... Odmawiają sobie sezonowych owoców z babcinego ogródka. Niejednokrotnie pisały mi, że wyrzucają do śmieci to, czym obdarowała je babcia, mówiąc, że było pyszne... Ciężko jest mi nawet przytaczać niektóre wiadomości, bo po prostu aż łzy lecą...


Kiedyś był "bum" na owocowe owsianki z rana na instagramie, a teraz na jajka i jak jesz owsiankę, to już nie jesteś taka "fit", bo to przecież węglowodany, to przecież cukier, co nie? Poniekąd też pokazuje to wszystko jak bardzo jesteśmy podatni na wpływ mediów, jak bardzo przestajemy odczuwać własne potrzeby, potrzeby swojego organizmu.. Dobrze, że jeszcze nie dajemy sobie wpłynąć na potrzeby bardziej fizjologiczne niż opisane wyżej, bo mogłoby być kiepsko.





Dziewczyny piszą, że mają ochotę na owsiankę z rana, ale odmawiają jej sobie przez całe wakacje, kiedy jest tyle przepysznych i świeżych owoców! Opowiadają mi, że w dietach od poprzednich trenerów miały bardzo mało owoców i węglowodanów. Zaczęły się zaparcia, spadek energii, a po powrocie do węglowodanów nagle miały problemy z gospodarką węglowodanową. Dalej jednak nie widziały problemu w swojej diecie, gdzie węglowodany miały w najlepszym wypadku, w dwóch ostatnich posiłkach.


Jeszcze raz podkreślam - nie neguję celowego lokowania węglowodanów w konkretnych posiłkach, jeżeli jest w tym jakiś cel (zdrowotny, sylwetkowy itp.).



Znowu zapomnieliśmy, że natura jest mądrzejsza od człowieka. Nie bez powodu istnieją węglowodany, białka i tłuszcze. Nie bez powodu każde z nich spełnia określone role w naszym organizmie. Powiem Wam coś jeszcze - nie tyjemy od węglowodanów! Zaskoczeni? To teraz uwaga - nie tyjemy również od tłuszczu! Tyjemy od nadwyżki kalorycznej! Co to oznacza? Jeżeli więcej przyjmujesz niż spalasz (czy to na treningach, czy po prostu w ciągu dnia, przy spontanicznej aktywności fizycznej), to coś musi się z tą nadwyżką dziać. Zostanie ona zmagazynowana w postaci tkanki tłuszczowej! 


PO CO NAM ONE?



Węglowodany są bardzo ważne. Są podstawowym źródłem energii na całego organizmu i mózgu. Nie jest tak, że z innych składników jej nie czerpiemy, bo potrafimy sobie wytworzyć energię z innych składników pokarmowych, ale w pierwszej kolejności są to węgle. Jak jesteś mega głodna to sięgasz bo banana czy tłustą kiełbasę?

Węglowodany są również potrzebne w celu spalenia tłuszczu! Nie będę tutaj przytaczać całego mechanizmu, ale jeżeli ktoś jest zainteresowany to zachęcam do zgłębienia tematu w kierunku biochemii.


Produkty węglowodanowe zawierają również spore ilości błonnika (jedne więcej, drugie mniej i różne rodzaje, o czym pisałam więcej tutaj: klik), który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego! 


Na koniec jeszcze raz przypomnę, że nie przytyjecie od tego, że zjecie na śniadanie owsiankę, ale od ogólnej puli przyjętych kilokalorii w ciągu dnia. Najczęściej jednak osoby stosujące taką rotację węglowodanami i rezygnujące ich w pierwszych kilku posiłkach jedzą ich ogólnie mniej w ciągu dnia. Skutkiem tego jest oczywiście początkowy spadek wagi, głównie najpierw wody, bo jak wiemy każdy 1g węglowodanów wiąże 4g wody, a co za tym idzie ważymy więcej. Jest to jednak chwilowy efekt i później organizm się adaptuje, jeżeli nie jesteśmy na ujemnym bilansie energetycznym.


W jadłospisach najczęściej jest tak, że śniadania moje są różnorodne, raz węglowodanowe, raz białkowo tłuszczowe. Każdy przypadek również jest inny, więc jeżeli ktoś trenuje wieczorem to faktycznie fajnie jest zostawić sobie tą większą pulę węglowodanów na wieczór, ale jeżeli od rana jesteś na nogach i jesteś aktywna, a masz ochotę na owoce i płatki z rana, to słuchaj siebie i swojego organizmu, on jest Twoim najlepszym drogowskazem :).


Buziak!

Patrycja


6 komentarzy:

  1. Również zaczęłam to widzieć. Zero owsianek, jaglanek, o kanapkach juz lepiej nie mówić. Dobrze, że poruszylas ten temat ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Poza tym nie dostarczając węglowodanów w posiłku to białko i tłuszcze przejmą rolę W i staną się źródłem energii. A co za tym idzie białko nie zostanie wykorzystane na potrzeby budulcowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jem mnóstwo warzyw i owoców, mój faworyt na śniadanie to smoothie bowl, jak miałam jarmuż z ogródka to również go wrzucałam do smoothie, prażone płatki orkiszowe, orzechy namoczone w wodzie przez noc, a na obiad jem dużą miskę warzyw surowych sezonowych z kaszą, strączkami, podwieczorek to owoce, kolacja to kolejna taka miska z warzywami, oczywiście inna zawartość. tak dobrze sobie pojem �� w nagrodę od matki natury kg lecą w dół. ❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny post :) napisałam do Ciebie maila, jak znajdziesz chwilkę odpisz proszę
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zbilansowana dieta to podstawa, ale wszystko trzeba robić z głową. Dobry wpis. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurde piszesz tak fajnie, że nagle węgle, białka i tłuszcze stały się dla mnie bardziej zrozumiałym tematem, a na 'diecie' jestem od zawsze:) Tak się teraz zastanawiam jak ja tutaj trafiłam, ale to był chyba Instagram.... Super miejsce, będę czytać i czytać i zdrowo gubić tłuszczyk :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram @FIT_PATKA